Oddziel ludzi od problemu – negocjacje

Każdy wie, że bardzo rzadko zdarza się sytuacja problemowa, w której nie mielibyśmy do czynienia z ludźmi nie rozumiejącymi się wzajemnie, wpadającymi w złość czy smutek albo biorącymi wszystko do siebie. Przywódca związkowy pyta członków: – No dobra, kto wezwał do strajku?

Jones występuje naprzód i mówi: – Ja. To znowu przez tego gnojka brygadzistę Campbella. Po raz piąty w ciągu dwóch tygodni przydzielił mnie do innej brygady na zastępstwo. Czy on uwziął się na mnie, czy co? Mam tego dość. Dlaczego mam robić całą brudną robotę?

Później lider związku rozmawia z Campbellem: – Dlaczego zawsze wybierasz Jonesa? Powiedział, że po raz piąty w ciągu dwóch tygodni wysłałeś go na zastępstwo. Co jest grane?

Na to Campbell: – Wybieram Jonesa, bo jest najlepszy. Wiem, że mogę mu ufać, że jakoś zbierze do kupy drużynę bez kapitana. Wysyłam go tylko wtedy, kiedy brakuje czołowego faceta, w innym przypadku wybieram Smitha lub kogoś innego. Ostatnio były problemy z grypą i nie było kilku ludzi. Nie wiedziałem, że Jones ma coś przeciwko temu. Sądziłem, że on lubi odpowiedzialność.

W innej sytuacji prawnik z firmy ubezpieczeniowej rozmawia ze stanowym pełnomocnikiem ds. ubezpieczeń: – Dziękuję, że znalazł pan dla mnie czas komisarzu Thompson. Chciałbym porozmawiać z panem na temat problemów, jakie ma moja firma z klauzulą domniemania winy w przepisach o ograniczonych wypłatach z ubezpieczeń. Uważamy, że sposób sformułowania tej klauzuli nie jest zbyt uczciwy w stosunku do tych kierowców, których polisy zawierają ograniczenia w regulacji stawek. Chcielibyśmy więc spróbować rozważyć, jak można by to zmienić.

Komisarz, przerywając prawnikowi, mówi: – Panie Monteiro, pańska firma miała wystarczająco dużo czasu, aby zgłosić swoje zastrzeżenia w czasie przesłuchań w moim departamencie przed wydaniem tych przepisów. Osobiście je prowadziłem. Uważnie wysłuchałem wszystkiego, co tam mówiono. Osobiście napisałem ostateczną wersję postanowień dotyczących ograniczonych wypłat. Czy chce pan powiedzieć, że popełniłem błąd?

– Nie, ale… Czy chce pan powiedzieć, że jestem nieuczciwy?

– Oczywiście, że nie proszę pana, ale wydaje mi się, że ta klauzula ma konsekwencje, których żaden z nas nie przewidział, i…

– Posłuchaj pan, panie Monteiro. W czasie kampanii wyborczej na ten urząd obiecałem, że położę kres tym śmiercionośnym suszarkom do włosów i rakietom za 10 tysięcy dolarów, udającym samochody. I dzięki nowym przepisom dokonałem tego. Pańska firma zarobiła w zeszłym roku na polityce ograniczonych wypłat 50 milionów dolarów. Czy pan sądzi, że można robić ze mnie głupca, przychodząc tu do mnie i ględząc o „nieuczciwych” przepisach i „nieprzewidzianych konsekwencjach”? Nie mam zamiaru słuchać tego dłużej panie Monteiro. Do widzenia.

No i co teraz? Czy prawnik będzie naciskał na komisarza, denerwując go i najprawdopodobniej niczego nie osiągając? Jego firma robi dobre interesy w tym stanie. Dobre stosunki z komisarzem są bardzo ważne. Czy prawnik powinien dać spokój, nawet jeżeli jest pewien, że nowy przepis naprawdę jest krzywdzący, a długookresowe skutki, których nie przewidywali w czasie przesłuchań nawet eksperci, będą sprzeczne z interesem publicznym?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>